Wszystkie państwa
Polacy zarabiają na PRL — Aktualności i zdjęcia na Allbiz Polska
Wszystkie kategorie

Polacy zarabiają na PRL

28 Sie 2013 13:01 | Przedsiębiorstwa

" Zarabianie na sentymentach

Nostalgia za latami młodości i odwołania do nieracjonalnych pozytywnych skojarzeń mogą być potężnym biznesowym katalizatorem. A że w naszym przypadku oznacza to akurat sentyment za czasami PRL? Zarabiajmy więc na Polsce Ludowej


Profil Born in the PRL na Facebooku polubiło ponad 260 tys. osób, które pod zdjęciami i filmikami dokumentującymi wytwory kultury czasów minionych dopisują komentarze i dzielą się wspomnieniami z młodości. Przeważają te nostalgiczne, choć zdarzają się głosy przypominające o ciemnych stronach tam­tych czasów.

Takie właśnie jest też oblicze trwającej od pewnego czasu mody na PRL - skupiającej się na absurdach, nieco wyidealizowanej i wyrwanej z kontekstu. Z biznesowego punktu widzenia najważniejsze jest jednak to, że silnie odwołuje się ona do emocji i osobistych doświadczeń. A to stwarza doskonałą szansę na czerpanie z niej konkretnych zysków.


Zjawisko nostalgii za atrybutami PRL i zainteresowania elementami retro jest szczególnie popularne wśród 30-, 40-
latków, ostatniego pokolenia, dla którego „Teleranek", „Zwierzyniec" czy guma do żucia Turbo bezpośrednio wiążą się z czasem beztroski i zabawy. To tzw. ki­dults - dorośli, którzy chcą znów poczuć się dziećmi, a poprzez kupowanie gadżetów rekompensować sobie materialne niedobory z tamtych lat.

Jednocześnie jest to pokolenie ludzi, którzy mając już własne dzieci, sięgają po sprawdzone wzorce. Stąd bierze się wielka popularność reedycji bajek z serii „Poczytaj mi, mamo" i komiksów „Tytus, Romek i A'Tomek". Podobnie jest z zabawkami: coraz częściej obok zachodnich marek po dziecięcych pokojach jeżdżą fiaty 126p, polonezy czy autka milicyjne.

Nostalgia za minionymi czasami dotyczy również starszych pokoleń. To dzięki nim (mimo zagranicznej konkurencji) wciąż liderem na polskim rynku płynów do mycia naczyń jest stworzony w 1964 roku Ludwik. Równie wiekowe kosmetyki Pani Walewska i Brutal produkowane przez Miraculum od lat utrzymują się na rynku mimo nikłego wsparcia reklamowego.

Marki te wywołują dobre skojarzenia na poziomie nieracjonalnym, wiążą się z pozytywnymi emocjami, a przy tym wciąż są rozpoznawalne. Nic więc dziwnego, że podejmowane są próby ich reaktywacji. W ten sposób na półki powróciła popularna przed laty wódka Jarzębiak, marka Romet. Nadzieje na pozytywne efekty recyklingu niektórych marek wywołują zacięte batalie o prawo do ich używania, jak w przypadku marki Relaks, którą ostatecznie wygrał producent obuwia Wiesław Wojas.

Komunistyczne reminiscencje w sieci

Aby zarobić na nostalgii za czasami PRL, nie trzeba mieć znanej marki z tamtych lat. Na aukcji Designu i Vintage w Desie Unicum w listopadzie 2012 r. plakat „Pamiętaj o mnie i o BHP!" z przełomu lat 70. i 80. sprzedano za 4200 zł (cena wywoławcza 100 zł). Takie zyski nie są czymś powszednim, ale zarówno sztuka, jak i przedmioty użytkowe budzą niesłabnące zainteresowanie.

Rosnąca popularność towarów pochodzących lub nawiązujących do minionej epoki znalazła odzwierciedlenie także w internetowym handlu. Jednym z pierwszych sklepów oferujących w sieci ten asortyment był SpodLady.com stworzony przez Agencję Interaktywną 3xW.

- Początkowo skupialiśmy się głównie na produktach z czasów PRL: perfumach, kosmetykach, żywności i zabawkach - mówi Paweł Zautra, jeden z - jak wynika z opisu na stronie WWW - demokratycznie wybranych kierowników sklepu.


Siła wspomnień była wystarczającym wabikiem dla chętnych na mydło Biały Jeleń czy szynkę Polish Ham. Z czasem coraz większy udział w sprzedaży miały rzeczy projektowane i wytwarzane samodzielnie, jedynie inspirowane minionymi czasami. Hitami okazały się m.in. kubki z napisami „Pamiętaj! Zakład pracy Twoim drugim domem", tabliczki z hasłami propagandowymi, przebrania i dekoracje do tematycznych imprez.


- Kryzys nie pozostał bez wpływu na branżę gadżetowo-prezentową, jednak my go nie odczuliśmy, a nasze przychody z roku na rok rosną - mówi Zautra.

I dlatego SpodLady.com w toruńskiej galerii handlowej otworzył pierwszy sklep stacjonarny. Od wyników eksperymen­tu zależy, czy bę­dą kolejne.


Cza­sy PRL są jednak zwią­zane nie tylko z lekko siermiężnymi produktami czy humorem rodem z filmów Barei. To tak­że do­bry okres dla polskiego wzornictwa i cenionej na świecie szkoły plakatu. Wykorzystali to wrocławscy projektanci, Izabela i Michał Świtalscy, tworzący projekt REforma. Zajmują się przywracaniem do życia klasycznych mebli z czasów Pol­ski Ludowej, które wbrew pozorom charakteryzują się ergonomicznymi kształtami i dobrymi materiałami. Ceny odświeżonych foteli czy lamp przekraczają tysiąc złotych.

Na wzornictwie z lat PRL skupili się też twórcy internetowego sklepu Pan tu nie stał (PTNS).

- W 2006 roku założyliśmy blog, na którym dokumentowaliśmy dobrze zaprojektowane rzeczy z okresu PRL: etykiety, opakowania, okładki magazynów, ilustracje książek - wyjaśnia Justyna Burzyńska, która wraz z mężem prowadzi sklep.

Ich pasja przerodziła się w biznes, gdy zaczęli samodzielnie projektować i wytwarzać koszulki, które podobnie jak ich blog spotkały się z zainteresowaniem. W efekcie w 2008 r. powstał sklep w sieci, a rok później sklep stacjonarny. Z czasem popyt na towary PTNS okazał się na tyle duży, że produkcję trzeba było zlecić na zewnątrz, a do współpracy udało się zaprosić takich klasyków polskiej grafiki jak Bohdan Butenko, Janusz Stanny i Andrzej Krajewski.

Bar mleczny zaprasza

Na ulicach miast najbardziej widocznym przejawem mody na PRL jest gastronomia. Jeszcze do niedawna z tym okresem kojarzono głównie bary mleczne. Nie do końca słusznie, gdyż tego rodzaju jadłodajnie powstały w Polsce już pod koniec XIX wieku. W zbiorowej świadomości zapisały się w czasach realnego socjalizmu.

Współcześnie ich popularność bazuje nie tylko na niskich cenach, które możliwe są m.in. za sprawą dofinansowywania z budżetu państwa (w 2012 r. na ten cel trafiło blisko 22 mln zł), ale i na swojskiej, tradycyjnej kuchni. Niestety, ich czas przemija, gdyż zajmując atrakcyjne punkty w lokalizacjach najczęściej należących do miast, nie są w stanie konkurować z bogatymi sieciami sklepów czy kawiarni.

Na fali zainteresowania minionymi czasami zaczęły powstawać także wypełnione atrybutami z czasów PRL kluby i restauracje. Po latach dominacji fast foodów i pizzerii, historia zatoczyła koło i ponownie atrakcyjne stało się polskie jedzenie serwowane w siermiężnych warunkach. Szczególną popularność zdobyły restauracje typu wódka i zakąska.


- Pomysł na stworzenie sieci Pijalnia Wódki i Piwa pojawił się w oparciu o przekonanie, że minęło już odpowiednio dużo czasu, żeby okres PRL wyciszył złe oblicze, a zaczął wzbudzać zaciekawienie wśród młodszych pokoleń - wyjaśnia Paweł Kowalewski, prezes giełdowej spółki Mex Polska, właściciela sieci.

Format okazał się sukcesem, a rozbudowywana na zasadzie franczyzy sieć rozrosła się do ośmiu lokali w największych miastach, często jest wymieniana wśród miejsc polecanych zagranicznym turystom.

Zdarza się również, że takie inspirowane historią lokale powstają w wyniku pasji, a poza wymiarem stricte biznesowym mają też podłoże edukacyjne.

- Prowadzę pub zgodnie ze swoim hobby. To także żywy przekaz historii, która przez wie­lu jest już zapomniana - przy­znaje Waldemar Gajewy, właściciel PRL Pubu w Poznaniu.


Od lat penetrował strychy, piwnice znajomych i giełdy staroci w poszukiwaniu wszelkiego rodzaju przedmiotów z cza­sów od początku wieku po późny PRL. W 2008 r. uruchomił na poznańskiej starówce autorski pomysł, w którym odtworzył atmosferę dawnych lat.

Wspólnym mianownikiem dla nawiązujących do mody na PRL miejsc jest wystrój, na który składają się przedmioty z epoki, muzyka, menu.

- Organizujemy też imprezy tematyczne: Dzień Górnika, Święto Pracy czy inne peerelowskie święta, obecnie już trochę zapomniane - mówi Marcin Kwiatkowski z Klubokawiarni PRL we Wrocławiu.

Z kolei w PRL Pubie wyświetlane są filmy z epoki, organizowany jest też turniej na najlepszego gracza na antycznym komputerze Commodore 64.

„Kolejka", czyli towar spod lady

Skoro esencją mody na PRL jest odwołanie do wspomnień i doświadczeń, a istotnym dodatkiem - humor i zabawa, nie powinno dziwić, że trafiła ona też na rynek gier planszowych. W czasach PRL kojarzyły się one co najwyżej z prostą rozrywką w rodzaju chińczyka, a szczytem skomplikowania była polska wariacja „Monopoly", czyli „Eurobiznes".

Zobacz też: Miejski smart-biznes na pięć sposobów

Paradoksalnie w tej branży, zdominowanej obecnie przez fikcyjne światy, jednym z największych hitów młodego polskiego rynku okazała się gra „Kolejka", niekomercyjny projekt edukacyjny Instytutu Pamięci Narodowej.

- Naszym celem było stworzenie wciągającej gry, która będzie opowiadać o wadach i absurdach gospodarki PRL - tłumaczy Karol Madaj, twórca gry i pracownik Biura Edukacji Publicznej IPN.

Gra odzwierciedla kolejkową rzeczywistość gospodarki niedoboru, w której symbolizujące członków rodziny pionki rozstawia się w kolejkach pod różnymi sklepami, nie wiedząc, kiedy i gdzie zostanie dowieziony towar. Całość okraszona grafikami z charakterystycznymi dla epoki zdarzeniami w rodzaju „Matka z dziec­kiem na ręku" czy „Towar spod lady" i historycznym opracowaniem.

O skali sukcesu „Kolejki" świadczy fakt, że w przypadku nowych polskich tytułów sprzedaż rzędu kilku tysięcy egzemplarzy jest uznawana za dobry wynik. Tymczasem tę grę sprzedano już w 54,5 tys. egzemplarzy. Mimo kolejnych wydań „Kolejka" stała się tak rzadkim dobrem, że „czarnorynkowa" cena ponadczterokrotnie przekraczała cenę w hurcie (ok. 30 zł), a na portalach aukcyjnych osiąga nawet 130 złotych. W maju na rynek trafi jeszcze 35 tys. sztuk, a już w lutym na wszystkie złożono zamówienia.

- Tematyka oraz fakt, że wydawcą był IPN, zapewniły „Kolejce" doskonałe przyjęcie. Dzięki temu nawet na branżowych targach w Niemczech gra schodzi jak gorące bułeczki - opowiada Magdalena Jedlińska z Rebel.pl, lidera wśród sklepów z grami planszowymi.

O grze pisały media zagraniczne, które określały „Kolejkę" jako „komunistyczne Monopoly". Stało się to przyczyną powstania jej międzynarodowej wersji.

- Największą popularność „Kolejka" osiągnęła w USA, Japonii i Niemczech. Interesują się nią ci, którzy sami nie mieli do czynienia z komunizmem i chcą odtworzyć emocje towarzyszące życiu za żelazną kurtyną - tłumaczy Karol Madaj.

Sukces „Kolejki" pokazał, że okres PRL wciąż budzi silne emocje. Nostalgia za czasami młodości może być silnym biznesowym magnesem, zwłaszcza że często wymyka się racjonalnym poglądom. Stąd już tylko krok od stworzenia dochodowego biznesu. "

Źródło:  Forbes

Wiadomości rubryki: Przedsiębiorstwa

Porównaj0
WyczyśćWybrane pozycje: 0