Wszystkie państwa
Za 10-15 lat OFE mogą zniknąć z powierzchni ziemi — Aktualności i zdjęcia na Allbiz Polska
Wszystkie kategorie
All.BizPolskaNowościWładza i prawoZa 10-15 lat OFE mogą zniknąć z powierzchni ziemi

Za 10-15 lat OFE mogą zniknąć z powierzchni ziemi

11 Wrz 2013 08:50 | Władza i prawo

"Takiego zdania jest Małgorzata Rusewicz, szefowa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, która udzieliła dziś wywiadu Radiu RMF. Rusewicz zapowiedziała też walkę o zmianę tych decyzji zarówno na forum parlamentu, jak i przed Trybunałem Konstytucyjnym czy w Strasburgu.

Zdaniem Rusewicz zmiany, jakie wprowadza rząd w funkcjonowaniu systemu emerytalnego w Polsce, to de facto "likwidacja drugiego filara".

Ponadto szefowa Izby nie zgadza się z twierdzeniem, że fundusze zarobiły na swoich klientach 17 mld zł. "Zarobiliśmy na was 5 mld zł, a państwo zarobiliście dzięki nam 84 mld zł".

Jej zdaniem po obecnych zmianach z 12 OFE pozostanie jedynie kilka, a w funduszach będzie 20 proc. obecnych członków, gdyż aby pozostać w nich, "trzeba będzie tyle formalności wypełnić, że większości osób po prostu się nie będzie chciało [nic zmieniać - przyp. red.]".

Co wybiorą ubezpieczeni?

Co na to Polacy? Z badania przeprowadzonego jeszcze przed ogłoszeniem decyzji rządu wynika, że gdyby wprowadzono dobrowolność uczestnictwa, to połowa Polaków zadeklarowałaby obecność w OFE. Ponad jedna trzecia wybrałaby ZUS.

Podobne wyniki daje sonda przeprowadzona przez Wyborcza.biz już po konferencji premiera Tuska i ministra Rostowskiego. Na pytanie, czy wybierzesz ZUS czy OFE, 63 proc. uczestniczących w badaniu opowiedziało się za funduszami. 26 proc. chciałoby zostać z Zakładzie, a 11 proc. nie miało zdania.

Zdaniem psychologa biznesu Leszka Mellibrudy "mimo że tocząca się dyskusja dotyczy wszystkich obywateli, to zainteresowanych jest góra jedna czwarta ogółu, a tylko jedna dziesiąta młodego pokolenia. Dlaczego? Bo ta dyskusja nie jest kierowana do ludzi, tylko do polityków, ekonomistów i analityków. Jest prowadzona w zupełnie innej rzeczywistości niż ta, w której żyją ludzie. Chodzi o to, że ma ona wymiar formalno-organizacyjny. Gdyby politycy mieli szersze horyzonty, a nie tylko zajmowali się kwestiami organizacyjnymi, jak przeprowadzić te zmiany, więcej ludzi by się zastanawiało, co to dla nich oznacza. A teraz widzimy, że nikt nie troszczy się o ludzi, tylko o budżet. I nie dziwię się, że argumenty przeciwników rządowych zmian łatwiej trafiają do umysłów. Przekazy od rządu są bardzo zawiłe. Brakuje społecznego zrozumienia tego, co się dzieje. "

Źródło:  Wyborcza.biz

Wiadomości rubryki: Władza i prawo

Porównaj0
WyczyśćWybrane pozycje: 0